Przejdź do głównej zawartości

O chrześcijańską twarz w obliczu kryzysu.






Trwa kryzys. 
Coraz bardziej zdajemy sobie z tego sprawę, że szalejący po świecie wirus to jednak coś więcej niż sezonowa grypa i po 7 dniach nie odpuści. 

Biologia, wirusologia czy epidemiologia to nie są tematy, na których się znam, więc te kwestie zostawmy lekarzom i naukowcom.   


Poruszmy kwestię chrześcijańskiego przeżycia tego czasu.

Tak wiele w sieci pojawiło się transmisji on-line. Transmitowane są Msze Święte, nabożeństwa, rekolekcje jest to piękna ewangelizacja i dzisiejszy czas rzeczywiście tego wymaga. 

Te wszystkie pytania o możliwość skorzystania z sakramentów ukazują tęsknotę za tym co tak ważne w naszym duchowym i religijnym życiu, a co nagle zostało nam w pewien sposób zabrane i ograniczone. 

Nasze chrześcijańskie i katolickie życie nie może jednak ograniczyć się tylko to kolejnej transmisji i kolejnego pobożnego linku przekazywanego dalej. 

Kryzys trwa i niestety wszystko wskazuje na to, że będzie się dalej rozwijał. Co za tym idzie, będzie nam coraz bardziej doskwierał. 

Kard. Krajewski powiedział nie tak dawno takie słowa: „Ewangelia rozgrywa się dziś na ulicy”. On to mówi w kontekście bezdomnych Rzymu. Przyjmując te słowa kardynała zwróćmy uwagę i na te nasze ulice i to nie tylko w kontekście ludzi bezdomnych.

Coraz większe ograniczenie nakładane przez państwo, to nie tylko zakaz wychodzenia z domu. Twój lokalny fryzjer nie może pracować. Mała budka, która była dostarczycielem domowej chemii nie może funkcjonować, miałeś podpisaną umowę na remont kuchni czy wymianę żaluzji i rolet… fachowiec nie przyjedzie, a może to jedyne źródło jego utrzymania. 


Wiele w intrenecie widać dobra. Ludzie robią sobie nawzajem zakupy, wspierają sąsiadów. I to jest piękne. 
Dziś chciałbym cię prosić o trochę więcej wyrozumiałości do zaistniałej sytuacji. 
O chrześcijańskie spojrzenie na drugiego. 
O pokazanie chrześcijańskiej twarzy. 
Św. Paweł w liście do Galatów napisał: Jeden drugiego brzemiona noście i tak wypełniajcie prawo Chrystusowe”. 

Chciej w tym czasie zobaczyć nie tylko swoje problemy, ale też i innych. Nie zrywaj małych umów, przełóż; podpisz nowe. Zapytaj swojego lokalnego usługodawcę jak radzi sobie w trudnym czasie. Może twój proboszcz na małej parafii będzie za chwilę w wielkich tarapatach. Może „pani ze sklepiku pod blokiem” zaraz straci pracę. Jeśli zaś sam jesteś właścicielem budki z owocami to nie wykorzystuj sytuacji, że tylko u Ciebie można zrobić zakupy.  Spójrz na drugiego chrześcijańskim okiem i głoś Ewangelię własnym życiem, w tym czasie kiedy nie można jej głosić na ambonie. 

x. ŁP

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

w zatroskaniu o kapłaństwo

To już mój kolejny wielki czwartek przeżywany jako ksiądz-zakonnik, kolejna Msza Krzyżma z ponowieniem kapłańskich przyrzeczeń. Dziś na kazaniu, z ust arcybiskupa Dublina padło pytanie skierowane do kapłanów o istotę powołania. O powrót do tego pierwszego momentu odpowiedzi na powołanie. Co Cię wtedy zafascynowało? Pójście za Jezusem? Służba Jemu. Głoszenie Jego nauki. A co jest dziś pytał arcybiskup. Czy jest wciąż ta fascynacja?  No właśnie czy jest? Czy dziś w kapłańskim życiu wciąż jestem wpatrzony w Tego Pasterza z zielonych pastwisk, który pokazuje jak szukać zagubionej owcy. Czy może wokół ciemny las, który przysłania Tego, który stał u początku powołania.   Pytanie z dzisiejszej homilii to pytanie kapłańskiej codzienności…  Za papieżem Franciszkiem powtarzam prośbę… módlcie się za mnie… Módlcie się za kapłanów… Niech uczestnictwo w Liturgii Wieczerzy Pańskiej, będzie dziękczynieniem Bogu za te dwa sakramenty Jego miłości i Jego obecności wś

5 lat temu

Niedziela Bożego Miłosierdzia... 30 marca 2008 roku Siedmiu kleryków Towarzystwa Chrystusowego dla Polonii Zagranicznej przygotowuje się do złożenia profesji wieczystej.  Po zimowej Wielkanocy we Władysławowie i zimowych rekolekcjach wróciliśmy do Domu Głównego w Poznaniu. Tam podczas uroczystej liturgii Niedzieli Miłosierdzia padały te słowa: "W Imię Trójcy Przenajświętszej.... składam w tymże Towarzystwie dozgonny ślub czystości, ubóstwa i posłuszeństwa... przy pomocy łaski Bożej i pod opieką Matki Najświętszej żyć będę duchem tego Towarzystwa ... "  Złożony podpis, akt profesji na ołtarzu, z rąk przełożonego profesyjny krzyż ...  Zakonne życie w pełni...  Minęło już (albo dopiero) 5 lat.  5 Bożych lat... ile doświadczyłem, ile otrzymałem w tak niedługim przecież czasie wie sam Pan Bóg tylko...  Dziś pierwszy sms z życzeniami i zapewnieniem o modlitwie przyszedł od rodziców,  zawsze ten krok do przodu, nawet wtedy gdy dzieli nas odległość

niespodziewane rekolekcje ...

najpierw była niespodziewana informacja ... Tomek dostał wylewu... jest w szpitalu w Ammanie, módlmy się  szok, niedowierzanie ... niespełna 35 lat i wylew... przecież chyba był zdrowy potem przychodziły już kolejne informacje, wskazujące na pogarszający się stan zdrowia rodzące się pytania... co dalej, co będzie... czy rzeczywiście spotkamy się na pogrzebie... Dziś już wiemy, że spotkaliśmy się po raz ostani w kościele w Czechowicach, by wspólnie przejść ostatnią  ziemską drogę.   Tomka umieranie trwało tydzień... Tydzień wielkiej modlitewnej solidarności świata, w którym on odcisnął znak swojej obecności.  Tydzień refleksji czy jestem gotów na to, by spotkać się z Panem Życia, który potrafi zawołać w dość nieoczekiwanym miejscu i momencie życia.  Pogrzeb, który z jednej strony jest pożegnaniem, ale w naszym "zakonnym wydaniu" jest też celebracją daru życia. Dziękczynieniem Bogu za dar człowieka we wspólnocie. Tak żegnaliśmy Tomka w gronie braci, którz