Adwent i co dalej?

Już jutro nowy rok, ten kościelny liturgiczny. 
O północy nie będą strzelały fajerwerki, nikt nie będzie wznosił toastów. 
W kościołach zapłonie pierwsza świeca adwentowego wieńca. 

Ten czas to zaproszenie. 
Zaproszenie do zaczynania na nowo. 

W tym roku bardzo, krótki czas, najkrótszy z możliwych. Ostatnia niedziela adwentu to zarazam dzień Wigilii Bożego Narodzenia, czyli tylko 3 tygodnie. 

To że zaczyna się Adwent, nie znaczy że czas i rzeczywistość wokół mnie zwolni, zmieni się to czy tamto. Wcale się nie zmieni, a wręcz może wszystko przyśpieszyć, bo przecież święta tuż tuż. 

Jak przeżyjesz ten początek zależy tylko od Ciebie.

Ewangelista zaprasza, jak zawsze na początku Adwentu do czuwania, by nie zostać zaskoczonym, by być gotowym.
Każdego roku te słowa rozbrzmiewają, wpadają serce, a potem przychodzi rzeczywistość, która weryfikuje każde postanowienie, raz lepiej a raz gorzej.

Ja w tym roku rozpoczynam adwent słowami Psalmu Pierwszej Niedzieli. 
"Odnów nas Boże i daj nam zbawienie" 

Nie moje plany i zamierzenia na ten czas, ale nade wszytko ta prośba skierowana do Boga, by to on odmienił i odnowił wszytko to co potrzebuje przemiany.

Zapraszam i Ciebie do ufnego przeżywania tego czasu.

ps. Nie obiecuję, że adwent zmieni też tego bloga i on ożyje, ale dołożę starań aby i blog się odmienił tekstowo.

Czuwajcie :)!

Komentarze