nie myślcie, że możecie sobie mówić...

Jutro już druga niedziela adwentu. W liturgii staje przed nami św. Jan Chrzciciel, "Głos pustyni". Głosi nadejście PANA. Woła o prostowanie zagmatwanych ścieżek życia. Usuwania wszystkiego co nie pozwala Bogu wejść w nasze życie. 

W ewangelii tej niedzieli dość mocno przemawiają słowa skierowane do faryzeuszów:
"nie myślcie, że możecie sobie mówić: Abrahama mamy za ojca" 

Sądzę, że do obrazu złych faryzeuszów już tak mocno się przyzwyczailiśmy, iż słowa kierowane do nich nie docierają do nas. 

A gdyby tak wstawić: "nie myślcie, że możecie mówić: od zawsze jestem w Kościele, ochrzczony jako małe dziecko, wychowany w katolickiej rodzinie... itd" Abrahama mam za ojca mojej wiary. Jak teraz brzmią te słowa. 

Czy wiara jest moja... osobista, wyznawana 
czy to wciąż wiara moich rodziców, przodków, znajomych... 
bo tak zawsze było

Niech ten adwent będzie inny. Nich stanie się czasem prostowania dróg, po których rzeczywiście Bóg może trafić do mnie. Nie prześpijmy tego czasu. 
To najdłuższy adwent jak może nam się przytrafić... 
W naszym coraz szybszym życiu... może nawet dobrze, że tyle adwentowych dni...

Wsłuchaj się w Głos, który woła: Prostujcie ścieżki, przygotujcie drogi PANU.

Dobrej niedzieli.
MaranaTha!
Przyjdź Panie Jezu!
Amen

Komentarze