Przejdź do głównej zawartości

Posty

Wyświetlanie postów z grudzień, 2016

Ta wieś poza miastem...

Kończy się kolejny adwent...  zapłonie na niebie jutro pierwsza gwiazdka Wielu zasiądzie do wigilijnego stołu... oczekując...
W wielu kościołach będzie  sprawowana nocna liturgia upamiętniająca narodziny Zbawiciela. 
Święta Bożego Narodzenia. 
Czym one tak naprawdę są?  Tzw "Christmas season" w okolicy mojego zamieszkania trwa już dłużej niż sam Adwent.  Czym więc będą nadchodzące dni? Czy pamiętam o tym, by w tych dniach spotkać Boga? Te wszelkie porządki, potrawy, zakupy, dekoracje w domach są na nic, jeśli nie będzie w tym czasie spotkania z NIM.  Z Bogiem, który zaskakuje. Który rodzi się wśród nas.
Naród wybrany czekał na Mesjasza... Ciekawe jakie były oczekiwania...? Tego nie wiem, ale wiem to, że nie czekali na NIEGO w betlejemskiej szopie. Bóg narodzony na wsi poza miastem.
A jak ja dziś czekam na NIEGO? Czy On znów mnie zaskoczy? Pewnie tak... ale przyjmij go tak jak ON przychodzi do. 
Te święta to nie tylko czas chwili wolnego od obowiązków i codzienności ale uzmysłowienie so…

co z naszą chrześcijańską radością??

Jutro już trzecia niedziela adwentu, która nosi nazwę niedzieli Radości. Na początek zasłyszana anegdotka:  Pewien ksiądz opowiada: "Gdyby ludzie wiedzieli jak Pan Bóg ich kocha, to płakaliby ze szczęścia. Na to jeden z słuchających go rzekł: a czy nie mogliby się po prostu ze szczęścia uśmiechać?"
No właśnie jak to jest: czy moje chrześcijaństwo przynosi mi choć odrobinę radości w codzienność życia? Czy pamięc o Bogu w moim życiu daje radość? 
Czy może moje chrześcijaństwo to tylko niedziela, obrzędy, jakieś ryty i tyle?
Niedziela "Gaudete", z jednej strony mamy się cieszyć Pan jest blisko. Ale jeśli na co dzień nie ma radości z Bożej obecności to czy taka "świąteczna obecność" coś zmieni. 
Smutny święty to żaden święty i nie chodzi tu o wesołkowatość życia ale to wewnętrzne przekonanie, do którego zachęca mnie Jezus na koniec swej nauki o ośmiu błogosławieństwach "Cieszcie się i radujcie, wielka jest wasza nagroda w niebie" 
A może, by tak  w chrześ…

nie myślcie, że możecie sobie mówić...

Jutro już druga niedziela adwentu. W liturgii staje przed nami św. Jan Chrzciciel, "Głos pustyni". Głosi nadejście PANA. Woła o prostowanie zagmatwanych ścieżek życia. Usuwania wszystkiego co nie pozwala Bogu wejść w nasze życie. 
W ewangelii tej niedzieli dość mocno przemawiają słowa skierowane do faryzeuszów: "nie myślcie, że możecie sobie mówić: Abrahama mamy za ojca" 
Sądzę, że do obrazu złych faryzeuszów już tak mocno się przyzwyczailiśmy, iż słowa kierowane do nich nie docierają do nas. 
A gdyby tak wstawić: "nie myślcie, że możecie mówić: od zawsze jestem w Kościele, ochrzczony jako małe dziecko, wychowany w katolickiej rodzinie... itd" Abrahama mam za ojca mojej wiary. Jak teraz brzmią te słowa. 
Czy wiara jest moja... osobista, wyznawana  czy to wciąż wiara moich rodziców, przodków, znajomych...  bo tak zawsze było
Niech ten adwent będzie inny. Nich stanie się czasem prostowania dróg, po których rzeczywiście Bóg może trafić do mnie. Nie prześpijmy tego c…