Niech żyje Chrystus Król!

Ostatnia niedziela roku liturgicznego, uroczystość Chrystusa Króla Wszechświata. W kontekście ostatniego wydarzenia w naszej ojczyźnie warto sobie zadać pytanie, co to znaczy? Czy to tylko kolejna niedziela? Czy ta uroczystość oddziaływuje jakoś na moje życie, czy przejdzie bez echa?

W Łagiewnikach dziś były tłumu, Episkopat i przedstawiciele władz z prezydentem kraju. Uroczystość wizualnie ciekawa, ale rodzi się pytanie czy nie poprzestaniemy na tym co tam się wydarzyło. Z "pompą" zakończony Rok Miłosierdzia i nasz Jubileusz Chrztu. 

Przeżywając niedzielę Chrystusa Króla zapytaj sam siebie, czy żyję w Jego królestwie czy tworzę sobie swoje. 
Na nic nam uroczyste odczytywanie aktów, jeśli osobiście nie będę chciał tego. 



Życie w Królestwie Chrystusa, troska o to Królestwo, to nie wkładanie Jezusa na polityczny tron, ale przyjęcie wartości ewangelicznych do własnego życia.  To pójście nieraz pod prąd, to kolejny raz powstanie z grzechu, który powtórzył się milionowy raz i pewnie jeszcze się powtórzy. To nie zniechęcanie się w czynieniu dobra i dostrzeganiem dobra w świecie. To modlitwa jako wyraz wiary i relacji z Bogiem, a nie tylko recytowanie pobożnych formuł. O takim królestwie Jezus mówił w Ewangelii, a w tą niedzielę powie z wysokości krzyża.




Ten KRÓL oddał życie za Ciebie i za mnie. Ten KRÓL zaprasza nas do swego królestwa, w którym "jest mieszkań wiele". Ja idę, zapraszam i Ciebie, spotkajmy się w niebie.
Viva Christo REY!

 

Komentarze