Dziewczyna księdza i emigracja...

Pewnego razu zacząłem kazanie od postawienia pytania "czy ksiądz może mieć dziewczynę?" Jako, że była to Msza z udziałem dzieci, odpowiedzi było mnóstwo, między innymi tak, "że to chyba nie wypada". Może i nie wypada... ale w tym czasie, gdy głosiłem to kazanie, to Ci co znali mnie bliżej wiedzieli, że taka jest prawda. Jej wielki portret formatu A0 wisiał na ścianie mojej sypialni i tak przeżywałem sobie życie. Opowiadałem o niej to tu, to tam. Za każdym razem, będąc na południu Polski nie omieszkałem pojechać do jej rodzinnego domu. Towarzyszyła mi w życiu... Dziewczyna księdza... 

Gdy w połowie roku 2013 trzeba było zmienić miejsce zamieszkania, opuścić zacisze wielkopolskiej wsi, wyjechać z Polski, trudno było zabrać jej wielki portret na emigracyjny szlak życia. Dziewczyna została w kraju, a ja na emigrację. Wszak taki, a nie inny styl życia wybrałem. 

Wielu mówiło, emigracja dziś to nie to samo co kiedyś... zawsze możesz przylecieć, zawsze możesz odwiedzić ... przecież zbyt wiele się nie zmieni. Ale jednak ona w Polsce, a ja za granicą. Jej obecność w polskim życiu, była taka namacalna, odczuwalna. Pomoc, troska. Czas, odległość, jakoś wszytko się rozmyło... Ona w Polsce, a ja za granicą

Po co o tym piszę??
Jaka dziewczyna i jak to ksiądz?? A właśnie tak. Na imię ma Karolina i dziś chyba muszę ją przeprosić, że jej nie zabrałem ze sobą. 

Otwierając brewiarz o poranku 18 listopada 2016, pierwsze słowa, które dostrzegłem to: wspomnienie błogosławionej Karoliny. Na myśl przyszły nie tylko osoby, które noszą to imię, ale właśnie ta jedna Karolina, która w wieku 16 lat oddała swoje życie, to ją prosiłem o pomoc w swoim kapłańskim i zakonnym życiu, zabawnie nazywając dziewczyną. 
Wielu kojarzy bł. Karolinę jako patronkę czystości i taką dla wielu jest, wszak oddała życie w obronie czystości. Dla mnie osobiście jest patronką wiary. Wiary przeżywanej w codzienności życia. W małych i większych obowiązkach; wiary, której trzeba bronić. Dziś cieszę się, że się o mnie upomniała i w pewien sposób wróciła. 

I tak na zakończenie dbajmy o relacje. Te ludzkie i te duchowe. Nie dajmy emigracji, pojętej na różne dziś sposoby psuć nam relacji. Niech nasi bliscy będą nam bliscy, nasi bliscy święci, bliskimi świętymi. Wiara to relacja, nie pozwól emigracji popsuć relacji. 

Błogosławiona Karolino, módl się za nami.





   











ps. zdjęcie księdza z Dziewczyną 

Komentarze