Przejdź do głównej zawartości

Mój Kościół czy nie mój...

Jakie twierdzenie jest Ci bliższe:
- Mój Kościół czy Pan Bóg tak, Kościół niekoniecznie (lub nawet nie)? 

Ostatnia niedziela października w wielu kościołach jest przeżywana pod kątem rocznicy poświęcenia kościoła własnego. Czy tak będzie u Ciebie to nie wiem. Ale to i tak dobra okazja do tego by pomyśleć o Kościele i kościele. Pomyśleć szeroko. 

Czy wciąż jestem w tej Wspólnocie, czy może tylko tak nominalnie i z przyzwyczajenia. Czy dziś łatwo się do tego przyznać, kiedy kościół to Ci czarni... 

Każdy z nas od momenty chrztu jest w kościele, wspólnocie ludzi wierzących. Jak to pięknie brzmi, ale czy tak jest?



Czy my potrafimy jeszcze tworzyć wspólnotę czy nie stajemy się coraz bardziej anonimowymi dla siebie ludźmi? 

Być w Kościele to nie tylko co niedziela przyjść do kościoła. Ale to tworzyć Kościół. Łatwo się oburzać, a może czas na działanie, skoro widzisz zło i grzech, brak dobra i działania. To nie bój się zadziałać. Kościół jest silny mocą samego Boga ale też działaniem wspólnoty. 

Kiedy staniesz w niedziele w swoim kościele to pomyśl. Pomyśl tak szeroko. Jaki jest mój udział w tej wspólnocie, czy on nie ogranicza się tylko do obecności i kilku złotych/euro/funtów/dolarów na tacę? 

Zadbać o Kościół do dbać w wspólnotę do której należę. Zadbać o kościół to troszczyć się o miejsce kultu, w którym uczestniczę. Może warto pomóc go uporządkować, a może podzielić się swoim talentem. Denerwują Cię dzieci biegające po kościele, to może czas zaproponować zmontowanie dziecięcej scholki, podrzucić księdzu pomysły.

Bóg dał nam różne talenty i po to zapoczątkował Wspólnotę Kościoła, byśmy w niej nie byli samowystarczalni ale na drodze do nieba wzajemnie się ubogacali. 

Kiedy staniesz w niedziele w swoim kościele to pomyśl. Pomyśl tak szeroko. Jakie jest dziś moje miejsce w Kościele i czy to jest mój kościół

Dobrej niedzieli. 





Komentarze

Popularne posty z tego bloga

w zatroskaniu o kapłaństwo

To już mój kolejny wielki czwartek przeżywany jako ksiądz-zakonnik, kolejna Msza Krzyżma z ponowieniem kapłańskich przyrzeczeń. Dziś na kazaniu, z ust arcybiskupa Dublina padło pytanie skierowane do kapłanów o istotę powołania. O powrót do tego pierwszego momentu odpowiedzi na powołanie. Co Cię wtedy zafascynowało? Pójście za Jezusem? Służba Jemu. Głoszenie Jego nauki. A co jest dziś pytał arcybiskup. Czy jest wciąż ta fascynacja?  No właśnie czy jest? Czy dziś w kapłańskim życiu wciąż jestem wpatrzony w Tego Pasterza z zielonych pastwisk, który pokazuje jak szukać zagubionej owcy. Czy może wokół ciemny las, który przysłania Tego, który stał u początku powołania.   Pytanie z dzisiejszej homilii to pytanie kapłańskiej codzienności…  Za papieżem Franciszkiem powtarzam prośbę… módlcie się za mnie… Módlcie się za kapłanów… Niech uczestnictwo w Liturgii Wieczerzy Pańskiej, będzie dziękczynieniem Bogu za te dwa sakramenty Jego miłości i Jego obecności wś

niespodziewane rekolekcje ...

najpierw była niespodziewana informacja ... Tomek dostał wylewu... jest w szpitalu w Ammanie, módlmy się  szok, niedowierzanie ... niespełna 35 lat i wylew... przecież chyba był zdrowy potem przychodziły już kolejne informacje, wskazujące na pogarszający się stan zdrowia rodzące się pytania... co dalej, co będzie... czy rzeczywiście spotkamy się na pogrzebie... Dziś już wiemy, że spotkaliśmy się po raz ostani w kościele w Czechowicach, by wspólnie przejść ostatnią  ziemską drogę.   Tomka umieranie trwało tydzień... Tydzień wielkiej modlitewnej solidarności świata, w którym on odcisnął znak swojej obecności.  Tydzień refleksji czy jestem gotów na to, by spotkać się z Panem Życia, który potrafi zawołać w dość nieoczekiwanym miejscu i momencie życia.  Pogrzeb, który z jednej strony jest pożegnaniem, ale w naszym "zakonnym wydaniu" jest też celebracją daru życia. Dziękczynieniem Bogu za dar człowieka we wspólnocie. Tak żegnaliśmy Tomka w gronie braci, którz

5 lat temu

Niedziela Bożego Miłosierdzia... 30 marca 2008 roku Siedmiu kleryków Towarzystwa Chrystusowego dla Polonii Zagranicznej przygotowuje się do złożenia profesji wieczystej.  Po zimowej Wielkanocy we Władysławowie i zimowych rekolekcjach wróciliśmy do Domu Głównego w Poznaniu. Tam podczas uroczystej liturgii Niedzieli Miłosierdzia padały te słowa: "W Imię Trójcy Przenajświętszej.... składam w tymże Towarzystwie dozgonny ślub czystości, ubóstwa i posłuszeństwa... przy pomocy łaski Bożej i pod opieką Matki Najświętszej żyć będę duchem tego Towarzystwa ... "  Złożony podpis, akt profesji na ołtarzu, z rąk przełożonego profesyjny krzyż ...  Zakonne życie w pełni...  Minęło już (albo dopiero) 5 lat.  5 Bożych lat... ile doświadczyłem, ile otrzymałem w tak niedługim przecież czasie wie sam Pan Bóg tylko...  Dziś pierwszy sms z życzeniami i zapewnieniem o modlitwie przyszedł od rodziców,  zawsze ten krok do przodu, nawet wtedy gdy dzieli nas odległość