spojrzenie Boga...

"Gdy Jezus wybierał się w drogę, przybiegł pewien człowiek i upadłszy przed Nim na kolana, pytał Go: Nauczycielu dobry, co mam czynić, aby osiągnąć życie wieczne?" (Mk 10,17)

Co czynić w drodze ku życiu wiecznemu? 
Ukierunkowanie na wieczność, to pierwsze co zaskakuje w tym spotkaniu człowieka z Chrystusem. Nie ma tam prośby o uzdrowienie, zaradzenie trudnej sytuacji, ale proste pytanie co czynić?

To spotkanie mogło być wielką szansą w życiu tego człowieka, a skończyło się tak, iż odszedł zasmucony... 
Rodzi się pytanie. Dlaczego spotkanie napawa smutkiem?

"Spojrzał na niego z miłością" - relacjonuje Ewangelista. 
A jednak się zasmucił.

Boża Miłość to spojrzenie, które wymaga. Miłosne spojrzenie Boga, to nie maślane oczy zakochany nastolatków.
Miłosne spojrzenie to troska o zbawienie. To troska o to byś dotarł do nieba.
To troska o to by nic na tej drodze Cię nie zatrzymało.

Bóg spogląda z miłością, bo kocha... 

Młodzieniec odszedł smutny, bo bardziej nad spojrzenie Boga cenił coś innego.
A ty... ?

Po spotkaniu z Miłością Boga w niedzielnej Eucharystii jak wracasz do swojej codzienności?

Nie bądź smutny, Bóg nie chce nam niczego zabrać. On tylko pokazuje co w drodze ku Niemu nam przeszkadza. 

Czasem trudno to zostawić ale warto! Bądź wolny i radosny! 
Dobrej niedzieli

Komentarze