Przejdź do głównej zawartości

Veni Sancte Spiritus...

Wigilijny Wieczór uroczystości Zesłania Ducha Świętego. 
Dzień Pięćdziesiątnicy. Niedziela. 
Myślę, że będziesz jutro w kościele. Usiądziesz w ławce, staniesz pod ścianą lub w innym znanym Ci miejscu. Przeżyjesz okoły godziny liturgicznego obrzędu. 
I pytanie czy zmieni on twoje życie?

Ta uroczystość upamiętnia początek Kościoła - Wspólnoty ludzi wierzących, która przestaje się bać. Wspólnoty, która wie, że dostała tak ważną wiadomość, że musi podzielić się Nią ze światem. 

Czy dziś, wierzący człowiek wspominający ten dzień da się porwać powiewowi DUCHA? 
Czy człowiekowi XXI, który tak wiele rzeczy potrafi zrobić sam, potrzebny jest jeszcze DUCH? 

Jeśli tak, to po co? 

Po pierwsze, by wyjść z lęku. Jak Apostołowie otworzyli w końcu drzwi. By wyjść z wiarą na zewnątrz, przestać wierzyć w to, że wiara jest sprawą indywidualną i chowam ją tylko dla siebie. Wiarą trzeba się dzielić, a jest to możliwe tylko dzięki DUCHOWI.

Po drugie, by zacząć mówić do ludzi zrozumiałym dla nich językiem. Dzieje Apostolskie przytaczają taką wypowiedź ludzi, którzy słuchali Apostołów: "słyszymy ich głoszących w naszych językach wielkie dzieła Boże" (Dz 2,11). Bądź głosicielem Bożych Dzieł w taki sposób, by docierać do każdego. Nie zmuszać, nie odpychać ale wskazywać na Boga. Jest to możliwe tylko dzięki DUCHOWI.

Po trzecie, by modlić się owocnie. Nikt nie może powiedzieć bez pomocy Ducha Świętego: "Panem jest Jezus". Do jakiego Boga się modlisz? Boga swoich wyobrażeń; boga, spełniającego zachcianki. boga strasznego, który każe. Módl się do Boga, który kocha, który jest Ojcem. Jest to możliwe tylko dzięki DUCHOWI

I po czwarte, by budować KOŚCIÓŁ, wspólnotę przez duże "K". By zrozumieć upadek bliźniego, wesprzeć potrzebującego, pomóc księdzu, który się zagubił, zrozumieć kolejny listu biskupa, który wydaje się oderwany od rzeczywistości. By dać siebie wspólnocie Kościoła, a jest to możliwe tylko dzięki DUCHOWI. 

Otwórz się na DUCHA i daj się porwać JEGO mocy.


Komentarze

Popularne posty z tego bloga

w zatroskaniu o kapłaństwo

To już mój kolejny wielki czwartek przeżywany jako ksiądz-zakonnik, kolejna Msza Krzyżma z ponowieniem kapłańskich przyrzeczeń. Dziś na kazaniu, z ust arcybiskupa Dublina padło pytanie skierowane do kapłanów o istotę powołania. O powrót do tego pierwszego momentu odpowiedzi na powołanie. Co Cię wtedy zafascynowało? Pójście za Jezusem? Służba Jemu. Głoszenie Jego nauki. A co jest dziś pytał arcybiskup. Czy jest wciąż ta fascynacja?  No właśnie czy jest? Czy dziś w kapłańskim życiu wciąż jestem wpatrzony w Tego Pasterza z zielonych pastwisk, który pokazuje jak szukać zagubionej owcy. Czy może wokół ciemny las, który przysłania Tego, który stał u początku powołania.   Pytanie z dzisiejszej homilii to pytanie kapłańskiej codzienności…  Za papieżem Franciszkiem powtarzam prośbę… módlcie się za mnie… Módlcie się za kapłanów… Niech uczestnictwo w Liturgii Wieczerzy Pańskiej, będzie dziękczynieniem Bogu za te dwa sakramenty Jego miłości i Jego obecności wś

5 lat temu

Niedziela Bożego Miłosierdzia... 30 marca 2008 roku Siedmiu kleryków Towarzystwa Chrystusowego dla Polonii Zagranicznej przygotowuje się do złożenia profesji wieczystej.  Po zimowej Wielkanocy we Władysławowie i zimowych rekolekcjach wróciliśmy do Domu Głównego w Poznaniu. Tam podczas uroczystej liturgii Niedzieli Miłosierdzia padały te słowa: "W Imię Trójcy Przenajświętszej.... składam w tymże Towarzystwie dozgonny ślub czystości, ubóstwa i posłuszeństwa... przy pomocy łaski Bożej i pod opieką Matki Najświętszej żyć będę duchem tego Towarzystwa ... "  Złożony podpis, akt profesji na ołtarzu, z rąk przełożonego profesyjny krzyż ...  Zakonne życie w pełni...  Minęło już (albo dopiero) 5 lat.  5 Bożych lat... ile doświadczyłem, ile otrzymałem w tak niedługim przecież czasie wie sam Pan Bóg tylko...  Dziś pierwszy sms z życzeniami i zapewnieniem o modlitwie przyszedł od rodziców,  zawsze ten krok do przodu, nawet wtedy gdy dzieli nas odległość

Bóg zaskakujący świat

Habemus Papam… na te słowa czekały setki, tysiące, a nawet miliony. U jednych była ciemna noc, u innych wieczór, gdzie indziej rozpoczynał się dzień.  Oto jest … z komina Sykstyny uniósł się biały dym. Rozbrzmiały dzwony, przekaz był jasny, zgromadzeni na Konklawe wybrali Piotra naszych czasów. Ten czas oczekiwania od dymu do tych łacińskich słów jakże długo trwał. Kogo wybrali? Kto wyjdzie na balkon? Jakie przybrał imię? Skąd pochodzi? Takie i tym podobne pytania kłębiły się w głowach wielu ludzi, może szczególnie dziennikarzy. Wielu z nich miało już przygotowane odpowiedzi, przypisane   imiona do konkretnych „kandydatów”.   W oknach sąsiadujących z balkonem bazyliki rozbłysło światło, ogłoszenie już blisko, otwierają się drzwi wychodzi kardynał protodiakon i obwieszcza: Annuntio vobis gaudium magnum: habemus Papam….. Padają imiona: pierwsze… drugie….  Szybkie przeszukiwanie pamięci…. Który z papabili miał tak na imię….  A kardynał odczytuje dalej łacińskie słowa i pada n