Przejdź do głównej zawartości

Posty

Wyświetlanie postów z 2015
Nadeszły kolejne Święta Bożego Narodzenia... Przyjmij Boga do swej codzienności.  Pozwól MU ubogacić swoje życie. Życzę świąt pełnych obecności Boga. z darem modlitwy  ks. Łukasz 

spojrzenie na świat

Dawno mnie już tu nie było... a przecież to blog o otaczającej nas rzeczywistości, która w ostatnich dniach przemawia do nas dość głośno. zacznę od tego, że miałem być w Paryżu... ale nic z tego. Miasto zamknięte, komunikacja nie działa, spotkania nie będzie. Smutno. Smutne jest też to co wydarzyło się w ostani piątek. Wielu zabitych, wielu rannych. Ludzie pogrążeni w żałobie. Na facebooku zaroiło się o francuskich barw na twarzach ludzi... swój sposób na wyrażanie empatii... dla mnie osobiście dziwny podejście... co te trójkolorowe barwy zmienią Zapanował strach... bo w bezpiecznej Europie, otwartej na wszystko oprócz tego co jej, lufa karabinu stała się bardzo bliska.  Jutrzejsza Ewangelia też może przerażać:" ...i słońce się zaćmi i księżyc nie da swego blasku" Czy Jezus chce nas przerazić...?  Absolutnie! Uczcie się przez podobieństwo! - mówi do nas!  Rozpoznajmy znaki czasów.  Obudźmy nasze uśpione chrześcijaństwo. Zadaj sobie dziś ni

spojrzenie Boga...

"Gdy Jezus wybierał się w drogę, przybiegł pewien człowiek i upadłszy przed Nim na kolana, pytał Go: Nauczycielu dobry, co mam czynić, aby osiągnąć życie wieczne?" (Mk 10,17) Co czynić w drodze ku życiu wiecznemu?  Ukierunkowanie na wieczność, to pierwsze co zaskakuje w tym spotkaniu człowieka z  Chrystusem . Nie ma tam prośby o uzdrowienie, zaradzenie trudnej sytuacji, ale proste pytanie co czynić? To spotkanie mogło być wielką szansą w życiu tego człowieka, a skończyło się tak, iż odszedł zasmucony...  Rodzi się pytanie. Dlaczego spotkanie napawa smutkiem? "Spojrzał na niego z miłością" - relacjonuje Ewangelista.  A jednak się zasmucił. Boża Miłość to spojrzenie, które wymaga. Miłosne spojrzenie Boga, to nie maślane oczy zakochany nastolatków. Miłosne spojrzenie to troska o zbawienie. To troska o to byś dotarł do nieba. To troska o to by nic na tej drodze Cię nie zatrzymało. Bóg spogląda z miłością, bo kocha...  Młodzieniec odsze

O Aniele słów kilka ...

Wpis ten powienien ukazać sie rano, na początek tego dnia...  no ale cóż nie zawsze jest tak jak się chce Aniele Boży Stróżu mój...  Myśle, że wielu zna słowa tej modlitwy tak mocno kojarzonej z dzieciństwem. Dziś tym krótkim wpisem chciałbym przypomnieć,  że prawda naszej wiary o obecności Aniołów Stróżów nie kończy się wiekiem dziecięcym. Może dziś warto pomyśleć o tych nagle dobrych natchnieniach, dobrych wyborach w ostatnim momencie, konsekwentnym dążeniu do obranego celu, gdy wydawało się że nie ma już sił, cudownych "zbiegach okoliczności" i po prostu podziękować ale pomyśleć dziś także o tym, że Anioł ma trudną robotę gdy wolę po swojemu, gdy zaczynam dyskutować z pokusą gdy przekraczam niebiezpieczne granice i w końcu gdy ulegam grzechowi On ciągle jest przy mnie. Aniele Boży Stróżu Mój  Ty zawsze przy mnie stój. 
„Nieznajomość Pisma Świętego jest nieznajomością Chrystusa” - słowa św. Hieronima, człowieka, który ostatnie lata swojego życia spędził w grocie obok miejsca narodzenia Chrystusa. Jeden z prekursorów, by Pismo Święte było czytane przez każdego. To on, tłumacząc je na współczesną jemu łacinę, chciał zachęcić każdego do zbliżenia się do Świętych Słów po to, aby bliżej być z Bogiem. A dziś, gdy mogę czytać Pismo Święta w każdym już prawie języku… nieraz w narzeczach plemion o których istnieniu mogłem nie słyszeć… ile minut w ciągu dnia… tygodnia… miesiąca poświęcam na to, by sięgnąć po Księgę Życia.  W świecie nadinformacji, w świecie twittera, facebook’a innych otaczających mnie źródeł danych…  czy mam ochotę sięgnąć po Pismo Święte? Czy ten tekst brzmi jak wyrzut? Pewnie tak… ale właśnie tak miał zabrzmieć!  Do tego wzywa Święty Patron dnia - Hieronim. Wzywa do tego, bym poznawał coraz bardziej swego Zbawiciela. Życie jest ciężkie?  Zapracowane?  Z ago

jestem bogaty...

Czy zakonnik powinniem zdobywać się na takie wyznania? A gdzie ślub składany u początku drogi zakonnego życia zobowiązujący do życia w ubóstwie.   Jestem bogaty i nie wstydzę się tego… !   Skąd ta myśl i to wyznanie? Dzisiejsza niedziela upłynęła w towarzystwie misjonarza z Zambii. Salezjanina, który na kontynecie Afrykańskim spędził już 30 lat życia, połowę swojego i prawie całe kapłańskie.  Zadał nam proste pytanie: czy jadłeś dziś chleb? proste śniadanie?  jesli tak to jesteś bogatym człowiekiem - kontynuował.  Ktoś powie bazowanie na uczuciach. Wzbudzanie współczucia. Ale myślę że w naszym zachodnim, jakże konsumpcyjnym społeczeństwie utraciliśmy zdolność dostrzegania małych, drobnych rzeczy tworzących naszą bezpieczną i wygodną rzeczywistość. Kiedy je zauważamy?  Wtedy, kiedy je tracimy.  I nie chodzi teraz o to, by przestać zabiegać o to co ułatwia życie. Przestać korzystać z tego co niesie rzeczywistość, miejsce w Europie czy Świecie, tam gdzie jestem i

wędrowanie...

Minęły już dwa tygodnie...  kiedy wróciłem z drugiego Camino w swoim życiu...  Jakie było?  Chyba do końca nie mogę odpowiedzieć na to pytanie, bo chociaż wędrówka po szlakach Portugalii i Hiszpanii rzeczywiście się skończyła to Camino chyba wciąż trwa.  Trwa w przemyśleniach, w przebytej drodze, w wyciąganych wnioskach, wiszącej na ścianie drugiej Compostelce.  Co dało, te tylko lub aż przebyte 120 km, w  ciepłej Portugalii, mglistej Galicji. Na asfaltowej drodze i leśnej ścieżce? Czy warto było tachać ten ciężki plecak i stawiać krok za krokiem?  Warto było i wiele dało... Nie ostatnie to moje Camino.  Niech odpowiedzią, a zarazem zachętą by ruszyć w drogę... w drogę przez życie będzie to co poniżej. Wędrowanie   Szary, duży plecak Dwa kije i buty Kilometry drogi ... Krok pierwszy na szlaku  Do celu przybliża  Jak bedzie droga?  Czym wszystko przewidział.  Brzask poranka, Mgła nad łąka, Cichutki pisk ptaków, Wszystko budzi sie

prowadzić do Boga...

Fragment Ewangelii św. Marka (Mk 7,31 -37) opisuje kolejny cud Jezusa, tym razem uzdrowienie głuchoniemego. Nic nadzwyczajnego jeśli chodzi o zachowanie Jezusa. Człowiek w potrzebie, cierpiący, niemy, głuchy i Jezus wypełniający proroctwo Izajasza: "oczy niewidomych przejrzą, uszy głuchych się otworzą". Boża miłość do człowieka. Dokonał się cud. Dziś chcę zwrócić uwagę na tło dokonanego przez Jezusa cudu. Głuchoniemy zostaje przyprowadzony do Jezusa. kto go przyprowadza? dlaczego go przyprowadza?  ktoś kto Jezusa znał, ktoś kto wiedział i wierzył, że Jezus może pomóc.  Słuchając jutro tej Ewangelii. Pomyśl kiedy ostatnio przyprowadziłeś kogoś do Boga, bo wiesz, że On może pomóc. I pomódl się za tych, którzy Ciebie do Boga przyprowadzili.  Wspólnota tak bardzo ważna w dzisiejszym wy-indywidualizowanym świecie. Zatroszcz się o nią.  Dobrej niedzieli. 

każdy koniec to początek czegoś nowego...

Skończyły się wakacje, urlopy.... na dworcach, lotniskach w ostatnich dniach tłok,  wielu wracało...  Wróciłem i ja...  do osnutej chmurami Irlandii, wróciłem do siebie... Wróciłem też tu, na stronę Ad-hoc...  nie było mnie cały sierpień. Z perspektywy pustego bloga, stracony czas.  Z  perspektywy wakacyjnych spotkań i przeżyć  czas pełen dobrych owoców. Ten czas się skończył, trochę smutno, że tak szybko ale przecież każdy początek to coś nowego. z nowymi siłami w nowy czas... już niebawem kilka refleksji z przebytego Camino, a potem to co zawsze... Refleksja Ad-hoc do otaczającego mnie świata Dziś jedna rada: na każdy koniec patrz jak na początek czegoś nowego. Nie jest to proste, ale to perspektywa, która ułatwi przeżywanie codzienności życia.

moje "mało'

Fragment Ewangelii opisujący scenę rozmnożenia chleba kojarzy, chyba każdy. Było kilka bochenków, a nakarmiony cały tłum ludzi. Wszyscy się najedli i jeszcze pełne kosze ułomków zebrano.  W opisie Ewangelii św. Jana moją uwagę zwróciły dwa zdania.  Najpierw słowa Filipa, że za 200 denarów nie kupi chleba by nakarmić tak wielu. Jak musiał być wielki ten tłum, że za pieniądze, które zarobisz w ciągu 200 dni, ponad pół roku nie nakarmisz ludzi chlebem. Widząc tłumy Filip musiał być przerażony.  I drugie zdanie: chłopiec ma pięć bochenków chleba i dwie ryby, lecz cóż to jest dla tak wielu? Cóż to jest?  Człowiek XXI wieku wciąż chce więcej... Więcej wiedzieć Więcej mieć Więcej zobaczyć itd  Więcej...  To pragnienie owego więcej, zabija w nas uczucie dziękczynienia za to co ma. To co mam wciąż jest zamknięte w pytaniu "cóż to jest"  Spoglądając na własne "pięć chlebów i dwie ryby" zanieś je Jezusowi. Czy stać mnie na bohaterstwo małego chłopca, by s

inside out

To będzie pierwszy wpis w oparciu o film... o bajkę.  Jedną z najnowszych bajek Disney'a, którą raczej powinni obejrzeć dorośli. "Inside Out" lub jak kto woli w polski tłumaczeniu "w głowie się nie mieści". Bajka o emocjach.  Jest radość, smutek, gniew, strach i odraza.  Według twórców bajki takie to oto stwory siedzą w naszej głowie i sterują naszym zachowaniem. Uje cie sprawy bajkowe ale ma w sobie przesłanie.  Żółty stwór /nieprzeciętna radość/ wszystkim steruje i pod siebie układa plany życia małej dziewczynki - by była szczęśliwa...  Dopiero splot różnorodnych wydarzeń i doświadczeń, które spadają na 11 letnie dziecko, pokazują co dzieje się w głowie człowieka. Po co piszę o bajce?  Kolorowe stwory w bajce stoją za takim wielki stołem, konsolą. I ten który jest "u władzy" dyktuje nam zachowanie.  Genialna scena - kłótni dziecka z ojcem - cios za cios, bo przy konsoli stoi gniew.  A wystarczyłoby zabrać cent

odpoczywanie...

Czytając jeden z komentarzy dotyczących niedzielnej ewangelii natrafiłem na takie słowa: "w czasie wakacyjnym kaznodzieje mogą komentować tę Ewangelię jako zachętę do zdrowego trybu życia, odpoczynku, wakacji dla księży, przesłanie Marka jest doprawdy odwrotne" Nie wiem czy nie potrafię czytać, czy ze zrozumieniem tekstu też u mnie słabo, ale jeżeli czytam słowa: "Pójdźcie wy sami osobno i wypocznijcie nieco" to dlaczego mam się dopatrywać czegoś odwrotnego zamiast zastanowić się nad moim chrześcijańskim odpoczynkiem?  Jaki powinien być?   W czym pomagać? Czy jest mi potrzebny? Znana sentencja: "jeśli Bóg będzie na pierwszym miejscu to wszytko inne będzie na właściwym". Odnosi się także do przeżywania odpoczynku. Przeżywając wakacyjne miesiące może warto zdobyć się na refleksję.  Jak odpoczywam? po co odpoczywam? Czy to czas tylko na odzyskanie sił?  A może to wyjście na miejsce pustynne ma przybliżyć mnie do Boga? Chrześcija

narodziny Głosu..

W środku pędzącego tygodnia, obowiązków i zadań liturgia Kościoła ukazuje św. Jana Chrzciciela. Dokładnie dzień jego narodzin.  Na świat przychodzi Głos...  wszak s am tak się przedstawił...  Głos wołającego... Głos Boga w rzeczywistości świata ... Głos uśmiercony przez Heroda... Dziś podobnym głosem jest sumienie,  głos Boga w rzeczywistości świata... Spoglądając na Jana Chrzciciela może warto sobie zadać pytanie o własne sumienie. Czy dbam o nie by, było dobrze uformowane? czy chcę  go słuchać... czy go nie zaśmiecam, zagłuszam?  a może tak jak Herod uśmierciłem ten ważny głos? Herod doświadczył boleśnie konsekwencji uśmiercenia głosu, spotykając Chrystusa twarzą w twarz nie zamienił z Nim ani słowa... Zadbaj o swoje sumienie... nie zaśmiecaj sumienia... nie zabijaj Głosu... 

Encyklika

"Laudato Si" - takimi słowami rozpoczyna papież Franciszek swoją najnowszą Encyklikę poświęconą jak mówi podtytuł "Trosce o wspólny dom"  Od kilku już dni, jeszcze przed "premierą" najnowszego papieskiego dokumentu, media huczą. Papież pisze o ekologii, o klimatologii. Jedni gratulują, inni zabraniają zajmować się papieżowi tym tematem.  Gratuluję już tym wszystkim, którzy w dzień ukazania się dokumentu już go w całości przeczytali, przeanalizowali i dzielą się swoimi bardzo "obiektywnymi" odczuciami.  Zainteresowanie papieskim dokumentem jest ogromne, co oczywiście cieszy.  Tym krótkim wpisem chciałbym zachęcić do przeczytania choćby fragmentu najnowszej Encykliki, po to by mieć swoje zdanie, a nie tylko powtarzać zasłyszane opinie dzisiejszych ekspertów.  U mnie dokument już w bazie danych i w miarę czytania, także i moje wnioski pojawią się w tym miejscu.  A tymczasem zachęcam do modlitwy słowami św. Franciszka:  Najwyż