Przejdź do głównej zawartości

irlandzka górka...

Wyprawa na Croagh Patrick... 

Planów na ten dzień było wiele, pomimo "niewielkości" Irlandii tu naprawdę jest wiele do zobaczenia. 

Croagh Patrick z dublinskiej perspektywy to dość odległa góra. Święta Góra Irlandii. Miejsce pielgrzymkowe. Było w planach, ale jakby takich odległych. 

Kilka słów o Górze. 
Położona w hrabstwie Mayo na zachodzie wyspy. Leży nad samym oceanem, dokładnie nad zatoką Clew, 8 km za malowniczym miasteczkiem Westport. Wznosi się na 772 m n.p.m. a biorąc pod uwagę, że stoimy prawie nad brzegiem oceanu jest to ciekawe wrażenie. Tradycja głosi, iż w V wieku św. Patryk na tej górze podjął się postu przed ewangelizacją Wyspy, spędzając na jej szczycie 40 dni modląc się za Irlandię i mieszkający lud. 

To tyle krótkiej historii... można znaleźć więcej solidniejszych opracowań.

Samotna Góra przywitała nas dość ciekawym widokiem, okalająca chmura zakrywała jej wierzchołek, jakby chciała pokazać swą niedostępność.


Ks Roman Rogowski nadał tytuł jednej ze swych książek "Mistyka Gór", wchodząc na Croagh Patrick tej mistyki można doświadczyć. Idzie się inaczej. Nawet wtedy, kiedy nie miała to być pielgrzymka, a raczej wspólne, braterskie, kapłańskie wędrowanie.  
Wspólne skończyło się bardzo szybko, gdyż każdy szedł swoim tempem, a mistyka gór dawała o sobie znać. 
Biblijnie, Góra to miejsce spotkania z Bogiem. Idąc pierwszą część stromego podejścia, wciąż można było spoglądać na ten przysłonięty chmurą szczyt.  

/Chwała Pana spoczęła na górze Synaj i obłok okrywał ją. Wj 25,16/ 

Wszak to świętej miejsce Zielonej Wyspy, miejsce pobytu świętego pioniera chrześcijaństwa tych ziem. Chwała Pana.... i obłok okrywał ją. 
Ten, już kolejny irlandzki "wypad" w nieznane zakątki wsypy, był inny. Tajemniczy, pełen mistyki, skłaniający do modlitwy. Temu uświęconemu modlitwą wielu pielgrzymów miejscu, powiedziałem do zobaczenia... Wrócę ... 

Poniżej kilka zdjęć. 
Pogoda jak to w Irlandii,... 



 
 




Komentarze

Popularne posty z tego bloga

w zatroskaniu o kapłaństwo

To już mój kolejny wielki czwartek przeżywany jako ksiądz-zakonnik, kolejna Msza Krzyżma z ponowieniem kapłańskich przyrzeczeń. Dziś na kazaniu, z ust arcybiskupa Dublina padło pytanie skierowane do kapłanów o istotę powołania. O powrót do tego pierwszego momentu odpowiedzi na powołanie. Co Cię wtedy zafascynowało? Pójście za Jezusem? Służba Jemu. Głoszenie Jego nauki. A co jest dziś pytał arcybiskup. Czy jest wciąż ta fascynacja?  No właśnie czy jest? Czy dziś w kapłańskim życiu wciąż jestem wpatrzony w Tego Pasterza z zielonych pastwisk, który pokazuje jak szukać zagubionej owcy. Czy może wokół ciemny las, który przysłania Tego, który stał u początku powołania.   Pytanie z dzisiejszej homilii to pytanie kapłańskiej codzienności…  Za papieżem Franciszkiem powtarzam prośbę… módlcie się za mnie… Módlcie się za kapłanów… Niech uczestnictwo w Liturgii Wieczerzy Pańskiej, będzie dziękczynieniem Bogu za te dwa sakramenty Jego miłości i Jego obecności wś

5 lat temu

Niedziela Bożego Miłosierdzia... 30 marca 2008 roku Siedmiu kleryków Towarzystwa Chrystusowego dla Polonii Zagranicznej przygotowuje się do złożenia profesji wieczystej.  Po zimowej Wielkanocy we Władysławowie i zimowych rekolekcjach wróciliśmy do Domu Głównego w Poznaniu. Tam podczas uroczystej liturgii Niedzieli Miłosierdzia padały te słowa: "W Imię Trójcy Przenajświętszej.... składam w tymże Towarzystwie dozgonny ślub czystości, ubóstwa i posłuszeństwa... przy pomocy łaski Bożej i pod opieką Matki Najświętszej żyć będę duchem tego Towarzystwa ... "  Złożony podpis, akt profesji na ołtarzu, z rąk przełożonego profesyjny krzyż ...  Zakonne życie w pełni...  Minęło już (albo dopiero) 5 lat.  5 Bożych lat... ile doświadczyłem, ile otrzymałem w tak niedługim przecież czasie wie sam Pan Bóg tylko...  Dziś pierwszy sms z życzeniami i zapewnieniem o modlitwie przyszedł od rodziców,  zawsze ten krok do przodu, nawet wtedy gdy dzieli nas odległość

niespodziewane rekolekcje ...

najpierw była niespodziewana informacja ... Tomek dostał wylewu... jest w szpitalu w Ammanie, módlmy się  szok, niedowierzanie ... niespełna 35 lat i wylew... przecież chyba był zdrowy potem przychodziły już kolejne informacje, wskazujące na pogarszający się stan zdrowia rodzące się pytania... co dalej, co będzie... czy rzeczywiście spotkamy się na pogrzebie... Dziś już wiemy, że spotkaliśmy się po raz ostani w kościele w Czechowicach, by wspólnie przejść ostatnią  ziemską drogę.   Tomka umieranie trwało tydzień... Tydzień wielkiej modlitewnej solidarności świata, w którym on odcisnął znak swojej obecności.  Tydzień refleksji czy jestem gotów na to, by spotkać się z Panem Życia, który potrafi zawołać w dość nieoczekiwanym miejscu i momencie życia.  Pogrzeb, który z jednej strony jest pożegnaniem, ale w naszym "zakonnym wydaniu" jest też celebracją daru życia. Dziękczynieniem Bogu za dar człowieka we wspólnocie. Tak żegnaliśmy Tomka w gronie braci, którz