Przejdź do głównej zawartości

Blask Świętości

żródło: wiara.plMała wielkopolska wioska. Przy parafialnej kaplicy, po wieczornej Eucharystii, zgromadzili się ludzie. Proboszcz ustawia kolejność: pierwsza Matka Boża, druga Karolina, następnie Jan Boski i tak kolejni święci... Ruszamy pochodem za i ze świętymi. Grupa może 50 osób kroczy za relikwiami świętych i błogosławionych. Z małych głośników dobiegają słowa: taki mały, taki duży może świętym być... taki ja i taki ty może świętym być... Zapalone pochodnie, pilnujący bezpieczeństwa strażacy ochotnicy. Sunie radosna procesyjka uliczkami wioski... 

Ktoś powie po co? Może ktoś inny, że mało was było, że nic nie dało, że chyba nie ma efektu... 


Miesiąc temu przez nasze największe miasto przeszła olbrzymia manifestacja pod hasłem Obudź się Polsko. Było tysiące ludzie, wielki nagłaśniający sprzęt, przemawiające osobistości... wszytko po to by obudzić drzemiący naród... ktoś może powiedzieć miesiąc minął zbyt dużo się nie zmieniło... a ja twierdzę że powoli wstajemy z łóżek... 

Podobnie i nasza mała procesyjka chce wołać: Obudź się chrześcijaninie, katoliku. Obudź  swoją wiarę. Obudź się "uziemiony człowieku" Spójrz na blask Bożej świętości, do której jesteś powołany. 
Może ktoś powiedzieć, górnolotne słowa... ale ile tych małych procesyjek przeszło wczoraj przez miasta, miasteczka i wioski chcąc ukazać bliskość świętości.

Uroczystość Wszystkich Świętych, jedno z najradośniejszych świąt naszej wiary, niestety przytłumione wiązankami kwiatów, palącymi zniczami, grobową ciszą, ktoś nam przesunął akcenty. Wszak każdy święty to zmarły, to ten kogo między nami tak fizycznie już nie ma, ale to ktoś kto uczy nas blasku świętości. 
Dlatego te dwa dni; uroczystość Wszystkich Świętych i wspomnienie Wiernych Zmarłych choć trochę pozwalają nam zwolnić, zdobyć się na chwilę refleksji. 
Wpatrujmy się więc w tych co na nas czekają w niebie, zatęsknijmy za niebem, a potem westchnijmy za tych, którzy chwały nieba jeszcze nie otrzymali. 



Niech te święte dni zadumy na świętością i przemijaniem otworzą nas na blask Bożej Świętości.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

w zatroskaniu o kapłaństwo

To już mój kolejny wielki czwartek przeżywany jako ksiądz-zakonnik, kolejna Msza Krzyżma z ponowieniem kapłańskich przyrzeczeń. Dziś na kazaniu, z ust arcybiskupa Dublina padło pytanie skierowane do kapłanów o istotę powołania. O powrót do tego pierwszego momentu odpowiedzi na powołanie. Co Cię wtedy zafascynowało? Pójście za Jezusem? Służba Jemu. Głoszenie Jego nauki. A co jest dziś pytał arcybiskup. Czy jest wciąż ta fascynacja?  No właśnie czy jest? Czy dziś w kapłańskim życiu wciąż jestem wpatrzony w Tego Pasterza z zielonych pastwisk, który pokazuje jak szukać zagubionej owcy. Czy może wokół ciemny las, który przysłania Tego, który stał u początku powołania.   Pytanie z dzisiejszej homilii to pytanie kapłańskiej codzienności…  Za papieżem Franciszkiem powtarzam prośbę… módlcie się za mnie… Módlcie się za kapłanów… Niech uczestnictwo w Liturgii Wieczerzy Pańskiej, będzie dziękczynieniem Bogu za te dwa sakramenty Jego miłości i Jego obecności wś

5 lat temu

Niedziela Bożego Miłosierdzia... 30 marca 2008 roku Siedmiu kleryków Towarzystwa Chrystusowego dla Polonii Zagranicznej przygotowuje się do złożenia profesji wieczystej.  Po zimowej Wielkanocy we Władysławowie i zimowych rekolekcjach wróciliśmy do Domu Głównego w Poznaniu. Tam podczas uroczystej liturgii Niedzieli Miłosierdzia padały te słowa: "W Imię Trójcy Przenajświętszej.... składam w tymże Towarzystwie dozgonny ślub czystości, ubóstwa i posłuszeństwa... przy pomocy łaski Bożej i pod opieką Matki Najświętszej żyć będę duchem tego Towarzystwa ... "  Złożony podpis, akt profesji na ołtarzu, z rąk przełożonego profesyjny krzyż ...  Zakonne życie w pełni...  Minęło już (albo dopiero) 5 lat.  5 Bożych lat... ile doświadczyłem, ile otrzymałem w tak niedługim przecież czasie wie sam Pan Bóg tylko...  Dziś pierwszy sms z życzeniami i zapewnieniem o modlitwie przyszedł od rodziców,  zawsze ten krok do przodu, nawet wtedy gdy dzieli nas odległość

Bóg zaskakujący świat

Habemus Papam… na te słowa czekały setki, tysiące, a nawet miliony. U jednych była ciemna noc, u innych wieczór, gdzie indziej rozpoczynał się dzień.  Oto jest … z komina Sykstyny uniósł się biały dym. Rozbrzmiały dzwony, przekaz był jasny, zgromadzeni na Konklawe wybrali Piotra naszych czasów. Ten czas oczekiwania od dymu do tych łacińskich słów jakże długo trwał. Kogo wybrali? Kto wyjdzie na balkon? Jakie przybrał imię? Skąd pochodzi? Takie i tym podobne pytania kłębiły się w głowach wielu ludzi, może szczególnie dziennikarzy. Wielu z nich miało już przygotowane odpowiedzi, przypisane   imiona do konkretnych „kandydatów”.   W oknach sąsiadujących z balkonem bazyliki rozbłysło światło, ogłoszenie już blisko, otwierają się drzwi wychodzi kardynał protodiakon i obwieszcza: Annuntio vobis gaudium magnum: habemus Papam….. Padają imiona: pierwsze… drugie….  Szybkie przeszukiwanie pamięci…. Który z papabili miał tak na imię….  A kardynał odczytuje dalej łacińskie słowa i pada n